 |
|
 |
|
Michał Mikołajczyk
Administrator
Dołączył: 14 Sie 2007
Posty: 213
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
|
 |
|
 |
|
Wysłany: Pią 11:56, 09 Lis 2007 Temat postu: |
|
|
Książka, o której ksiądz wspomina to nie byle jaka książka, to OFICJALNY DOKUMENT KOŚCIOŁA. To raz. A dwa: dokument został wydany także przez Pallotinum. To takie podstawowe wyjaśnienia, żeby mieć jasność!
Kto ustala, że jedni są pod wpływem New Age? Pewna część inspiratorów i prekursorów New Age-u jest wymieniona w Dokumencie o New Age. Np. jest tam wymieniony Jung. Kiedy poznamy jego teorie, to dowiemy się, że jego teorie podważały duchowość, były psychologizowaniem spirytystycznym. Właśnie na tej duchowości opiera się Anselm Grun, który często odwołuje się do fałszyej duchowości Junga, niejako stawiając ją na piedestale. Dalej ten łańcuch może ciągnąć się przez nieświadomość, czy niewiedzę, ks. Pawlukiewicza i innych duchownych czy laików.
Co z tymi, którzy nie są wymienieni w Dokumenie o New? Dajmy na to taki przykład: o. Czesław Andrzej Klimuszko i o. Grzegorz Sroka (uczeń i kontynuator myśli o. Klimuszko). Zajmowali się oni ziołolecznictwem, ale rozumianym na bazie medycyny niekonwencjonalnej, ktore jednym słowem można też określić: znachorstwem. W swojej książce pt. "Szukajmy szczęścia w przyrodzie" (stary tytuł: "Powrót do natury") pisze o taki sprawach jak: radiestezja, hata jodze, energii kosmicznej, czakramach, jasnowidztwie itd. W typadku znając Dokument o New Age, znając jego treść, wiem, że ten człowiek był pod wpływem, mało tego jest w Polsce jednym z największych prekursorów New Age, uważany był za jedno z największych jasnowidzów XX wieku. To jest duchowny (dokument wymienia np. o. Teilharda de Chardin SJ na czałowym miejscu!). Nie ma co się gorszyć. Gorszyć powinno sprzedawanie ziół o. Klimuszko i o. Sroku (reagowałem w Gościu Niedzielnym), które poddawane były tzw. energetyzacji energią kosmiczną (nie ma takiej, jest to zwodenie złego ducha, kryją się za tym uroki).
Tak więc podstawą jest znajomość:
1.Dokumentu o New Age.
2.Dobrych książek o New Age (ale nie New Age-owych), np. "Katolicy wobec New Age" Mitch Pacwa; "Abc New Age" Białowąs Anna. itp. "Psychologia a New Age" - o. Olek Posacki. Wszystkie książki Posackiego i Zwolińskiego.
3.Strony internetowe, nagranie, konferencje.
Trzeba po prostu zainteresować się tym czy jest New Age dla nas katolików, jak jest postrzegany począwszy od Watykany, aż po specjalistów rodzimych. Potem gdy czytam np. takie czasopismo jak: "Oaza" to widzę, żę ulubioną ksiązką moderatora generalnego jest ksiązką Paulo Coelho (heretyk, relatywizacja, obraza Trójcy Świętej itd.), a winnym numerze ta książka jest polecana do przeczytania przez "oazowiczkę". Wtedy po prostu potarfię krytycznie podejść do tego co czytamy, oglądam czy słucham
Tak to wygląda. Nie szuka się zła na siłę, ale zło dostrzega się tam gdzie ono rzeczywiście jest.
Ostatnio moi rodzice przyjechali z okolic Kalisza, tam byli na Uroczystości Wszystkich Świętych u rodziny mojego taty. Przyjechali następnego dnia i mama mówi do mnie o jakiś konchach. Nie wiedziałem co to jest. Mama tłumaczy, że są to takie rurki specjlane, które wkłada się do uszu i z góry podpala się je, rzekomo ma wytworzyć się jakieś ciśnienie i potem automatycznie wypływa z uszu woskowina. Człowiek po takiej "terapii" ma świetrnie się czuć, wszystkie zmysły ma mieć wyostrzone, mało tego, jego energia wewnętrzna ma być w równowadze itd. Na koniec mama dodała, bym sprawdził czy to nie jakieś "czary-mary". Sprawdzam. Okazuje się, że jest to medycyna niekowencjonalna. Żaden uczciwy lekarz specjalista laryngolog powie na, że tego typu "terpia" nie ma uzasadnienia w nauce. Nauka nie jest w stanie wyjśnić jak to działa. W ten sposób temat konch w moim domu został zakończony. Chwała Panu za to, że został zakończony.
Post został pochwalony 0 razy
|
|